Najlepsze trasy kolejowe w Alpach: Glacier Express i mniej znane perełki

0
3

Nawigacja:

Dlaczego alpejskie trasy kolejowe przyciągają tylu podróżnych

Co wiemy o kolei w Alpach, a czego nie wiemy?

Szwajcarska kolej uchodzi za jedną z najlepiej funkcjonujących na świecie. Pociągi jeżdżą często, punktualnie i są zintegrowane z autobusami, statkami oraz kolejkami linowymi. W praktyce oznacza to, że na jednym bilecie lub karcie (np. Swiss Travel Pass) można w ciągu jednego dnia połączyć rejs po jeziorze, przejazd pociągiem panoramicznym i wjazd koleją zębatą wysoko w góry.

Co wiemy? Że Glacier Express jest „najwolniejszym ekspresem świata”, że Szwajcaria jest droga, że pociągi są panoramiczne i malownicze. Czego często nie wiemy? Jak dokładnie działają dopłaty do pociągów panoramicznych, czy naprawdę trzeba rezerwować z wielomiesięcznym wyprzedzeniem, które odcinki są najciekawsze widokowo oraz jak bardzo zwykły pociąg regionalny może dawać podobne wrażenia jak „markowy” Express.

Do tego dochodzi podstawowa kwestia logistyczna: jak połączyć kilka tras w jedną sensowną podróż, nie marnując czasu na przesiadkach i nie przepłacając za każdy odcinek z osobna. Tu właśnie wchodzą w grę wiedza o sieci kolejowej, rodzajach biletów i sposobach rezerwacji.

Panoramiczna jazda a zwykły przejazd – realna różnica

Trasa widokowa w Alpach to nie tylko marketing. Różnica między klasycznym składem a pociągiem panoramicznym to głównie:

  • Przeszklone ściany i dach – ogromne okna ciągnące się od pasa do sufitu, często z zakrzywionymi szybami, które „otwierają” widok w górę.
  • Wolniejsze tempo jazdy – pociąg jedzie spokojniej, częściej zwalnia w punktach widokowych; chodzi nie o dotarcie na miejsce, lecz o samą podróż.
  • Serwis pokładowy – stoliki, zamówienia z kuchni lub serwis barem, audioguide z komentarzem na temat mijanych miejsc, czasem wyższy standard foteli.
  • Stała trasa – pociąg jedzie raz lub kilka razy dziennie według z góry ustalonego planu, łatwo go zaplanować jako „gwoźdź programu”.

Z drugiej strony zwykłe pociągi regionalne często korzystają dokładnie z tej samej linii, zatrzymując się w dodatkowych stacjach. Mają mniejsze okna, ale oferują:

  • niższy koszt przejazdu (brak dopłaty za panoramiczność),
  • częstsze odjazdy i większą elastyczność,
  • możliwość wysiadania po drodze i spontanicznego planowania przystanków.

Różnica nie polega więc wyłącznie na tym, co widać za oknem, ale na stylu całej podróży: albo celebrowany, z pełną oprawą, albo bardziej lokalny i elastyczny.

Glacier Express jako ikona podróży przez Alpy

Glacier Express stał się symbolem podróży koleją przez Alpy z kilku powodów. Łączy dwa znane kurorty – Zermatt u stóp Matterhornu oraz St. Moritz w Engadynie – czyli miejsca kojarzone z narciarstwem, luksusem i klasyczną alpejską scenerią. Jedzie długo, powoli, przez liczne doliny, wiadukty i przełęcze, a nazwa „Express” jest tu bardziej grą słów niż opisem prędkości.

Dla wielu podróżnych Glacier Express jest pierwszym skojarzeniem ze szwajcarskimi kolejami panoramicznymi. Tworzy obraz „pociągu marzeń”, w którym cały dzień spędza się przy stoliku, z widokiem na śnieg, lodowce i górskie wioski. Jednocześnie to właśnie ten pociąg często rozczarowuje tych, którzy jadą nim bez przygotowania: spodziewają się spektakularnych widoków od pierwszej do ostatniej minuty, idealnej pogody i pełnej prywatności w wagonie.

Rzeczywistość jest bardziej złożona: są odcinki bardziej i mniej widowiskowe, zdarzają się pochmurne dni, a latem bywa tłoczno. Ikoniczny status Glacier Expressu sprawia, że oczekiwania rosną, a każde odstępstwo od wyobrażenia bywa odbierane jako „problem”, choć sama jakość usługi pozostaje wysoka.

Slow travel i rola pociągów panoramicznych

Rosnąca popularność podróży pociągiem przez Alpy wpisuje się w szerszy trend „slow travel”. Zamiast zaliczać kolejne loty i miasta, część osób woli spędzić kilka dni na spokojnej podróży, obserwując zmieniający się krajobraz zza okna wagonu.

Alpejskie linie kolejowe nadają się do tego idealnie: pociągi kursują często, łatwo łączyć różne odcinki, a przesiadki są intuicyjne i dobrze skomunikowane. Glacier Express, Bernina Express czy GoldenPass Line stały się wręcz „gotowymi produktami” slow travel, które można włożyć jako klocki do większej układanki.

Równocześnie rozwój sieci tuneli (np. tunel bazowy Gotthard) przyspieszył tranzyt, ale część podróżnych świadomie wybiera stare, wolniejsze linie widokowe biegnące serpentynowo po zboczach. Pytanie, które warto sobie zadać, brzmi: czy celem jest jak najszybsze dotarcie z punktu A do B, czy przeżycie samej drogi jako osobnej atrakcji.

Mity, ograniczenia i zderzenie z realiami

Najczęstsze mity wokół alpejskich tras kolejowych to:

  • „Zawsze jest idealna pogoda” – w praktyce zdarzają się mgły, deszcze, opady śniegu. Zimą widoczność może być ograniczona, choć śnieg dodaje klimatu.
  • „Bez wielomiesięcznej rezerwacji się nie da” – w szczycie sezonu wcześniejsza rezerwacja jest rozsądna, ale poza najpopularniejszymi datami często da się znaleźć miejsca kilka dni przed lub wręcz na miejscu, zwłaszcza w 2 klasie lub na krótszych odcinkach.
  • „Panoramiczne pociągi są poza zasięgiem cenowym” – same dopłaty do miejsc panoramicznych nie są kosmiczne, ale w połączeniu z biletem jednorazowym tworzą sporą kwotę. Swiss Travel Pass, karty regionalne i przejazdy na odcinkach pomagają realnie obniżyć koszt.
  • „Najlepszy jest pełny, całodzienny odcinek” – część osób po kilku godzinach oglądania widoków po prostu się męczy. Dla niektórych o wiele rozsądniejsze jest wybranie 2–3 godzin najbardziej widowiskowego fragmentu zamiast całej trasy.

W praktyce planowanie podróży przez Alpy to ciągłe balansowanie między oczekiwaniami a realiami: pogodą, budżetem, dostępnością miejsc. Im więcej faktów zebranych przed wyjazdem, tym mniej rozczarowań w trakcie.

Glacier Express – kręgosłup alpejskich tras panoramicznych

Trasa Zermatt – St. Moritz: od lodowców po suchą Engadynę

Glacier Express łączy Zermatt i St. Moritz (lub Davos, przy niektórych wariantach) w około 7,5–8 godzin jazdy. To przejazd przez różne oblicza Alp: od wysokogórskiej doliny Mattertal, przez przełęcze i kaniony, po szeroką dolinę Engadyny. Pociąg pokonuje setki mostów i tuneli, z czego część należy do najbardziej fotograficznych obiektów inżynieryjnych w Alpach.

Trasa zaczyna się (lub kończy) w Zermatt – miejscowości bez samochodów, u stóp Matterhornu. Dalej pociąg jedzie przez Visp i Brig, wspina się ku przełęczy Oberalp, by potem zjechać w stronę Chur i dalej do St. Moritz. Warianty trasy, zmiany składu oraz ewentualne przesiadki (np. na odcinku Chur–St. Moritz) bywają dla podróżnych zaskoczeniem, dlatego warto spokojnie prześledzić rozkład.

Najważniejsze punkty po drodze Glacier Expressu

Na długiej trasie kilka odcinków robi szczególnie mocne wrażenie:

  • Dolina Mattertal (Zermatt – Visp) – widok na wysokie szczyty, wodospady i stromą dolinę. W samym Glacier Expressie to wstęp do trasy, ale wiele osób dojeżdża do Zermatt osobno i traktuje ten fragment jako oddzielną atrakcję.
  • Przełęcz Oberalp (Oberalp Pass, ok. 2033 m n.p.m.) – najwyższy punkt trasy. Zimą otoczony śniegiem, latem zielony, z widokiem na jeziora i schroniska.
  • Kanion Renu (Ruinaulta, tzw. „Grand Canyon Szwajcarii”) – między Ilanz a Reichenau-Tamins. Pociąg jedzie wzdłuż rzeki, między wapiennymi ścianami. Świetny odcinek także w zwykłych pociągach regionalnych.
  • Odcinek Chur – St. Moritz – to już część sieci Rhätische Bahn, wpisanej na listę UNESCO (zwłaszcza w powiązaniu z odcinkiem Albula). W okolicach Filisur, Tiefencastel czy Samedanu wrażenia widokowe są szczególnie intensywne.

Ikoniczny most Landwasser, często kojarzony z Glacier Expressem, formalnie należy do sieci RhB i jest bardziej charakterystyczny dla przejazdu pociągami regionalnymi i Bernina/Albula. Glacier Express korzysta z tej samej linii, ale nie zawsze daje najlepszy kąt do zdjęć, a sam most bywa najlepiej oglądany z zewnątrz lub w ramach innych przejazdów koleją retiańską.

Klasa 1, klasa 2 i Excellence Class – co faktycznie się zmienia

W Glacier Expressie dostępne są trzy kategorie podróży:

  • 2 klasa – standardowy układ siedzeń 2+2, panoramiczne okna, stoliki, możliwość zamawiania posiłków. Dla większości podróżnych to w zupełności wystarczający poziom komfortu.
  • 1 klasa – układ 2+1, więcej przestrzeni na osobę, szersze fotele, nieco spokojniejsza atmosfera. Widok przez okna jest zasadniczo taki sam, różnica tkwi w komforcie i liczbie współpasażerów.
  • Excellence Class – najmłodszy „produkt”, w którym liczba miejsc jest bardzo ograniczona. Każdy ma miejsce przy oknie, w cenie jest kilku-daniowe menu, napoje, serwis „concierge”, dostęp do prywatnego baru. To bardziej doświadczenie z pogranicza luksusowego wagonu restauracyjnego niż zwykła podróż.

Różnica widokowa między klasami jest minimalna – linia okien i krajobraz za szybą są takie same. W praktyce decyzja sprowadza się do odpowiedzi na pytanie: czy potrzebna jest większa przestrzeń, spokojniejszy wagon i rozbudowana usługa gastronomiczna, czy wystarczy klasyczny panoramiczny przejazd przy stoliku w 2 klasie.

Jak wygląda typowy dzień na pokładzie Glacier Expressu

Pełna trasa Glacier Expressu to cały dzień w pociągu. Wyjazd zwykle przypada rano (w okolicach 8–9), a przyjazd do miejsca docelowego – wczesnym wieczorem. W tym czasie pociąg zatrzymuje się na kilku stacjach, ale podróżnym nie schodzi się z pokładu poza przesiadkami technicznymi lub wyjątkowymi sytuacjami.

Na miejscu dostępny jest serwis gastronomiczny: można zamówić zestawy obiadowe, przystawki, desery lub drobne przekąski. Posiłki podawane są do stolika, a rezerwacja pełnego menu bywa zalecana z wyprzedzeniem, zwłaszcza w sezonie. W wagonach funkcjonuje audioguide – komentarz w kilku językach, zsynchronizowany z mijanymi miejscami. W części składów działają gniazdka elektryczne, nie zawsze jednak jest stabilne Wi-Fi, więc to raczej dzień „offline” z widokiem za oknem.

Dla rodziny z dziećmi długotrwały przejazd może być wyzwaniem – po kilku godzinach maluchy zaczynają się nudzić, nawet przy zmieniającym się krajobrazie. Część rodziców decyduje się na krótsze odcinki, np. samo Brig–Chur lub Chur–St. Moritz, traktując Glacier Express raczej jako fragment trasy, a nie jedyny cel.

Glacier Express jako element dłuższej podróży

Dobrym sposobem wykorzystania Glacier Expressu jest wplecenie go w większą podróż po Szwajcarii. Przykładowy scenariusz może wyglądać tak:

  • Przylot do Zurychu, przejazd do Lucerny i nocleg nad jeziorem.
  • Przejazd GoldenPass Line z Lucerny do Montreux, z przerwą w Interlaken.
  • Dojazd pociągami regionalnymi do Zermatt, pobyt u stóp Matterhornu.
  • Całodniowy przejazd Glacier Expressem z Zermatt do St. Moritz.
  • Wypad Bernina Expressem (lub jego „zwykłym” odpowiednikiem) do Włoch.

W takim układzie Glacier Express nie jest jedyną atrakcją, lecz jednym z kilku mocnych punktów programu. Z jednej strony zmniejsza to presję „musi być idealnie”, z drugiej – umożliwia porównanie różnych stylów podróży koleją panoramiczną.

Czerwony pociąg jedzie zimą przez ośnieżone alpejskie lasy
Źródło: Pexels | Autor: Oleksandr Lutsenko

Kiedy i jak jechać Glacier Expressem – sezon, kierunek, rezerwacje

Zima, lato, wiosna i jesień – różne oblicza tej samej trasy

Glacier Express kursuje przez większość roku, z krótkimi przerwami serwisowymi. Krajobraz za oknem zmienia się diametralnie w zależności od pory roku:

  • Zima – śnieg, ośnieżone szczyty, białe doliny. Szczególnie efektowny jest przejazd przez Oberalp Pass, gdzie pociąg jedzie wśród wysokich śnieżnych ścian. Minusem bywa krótszy dzień (mniej światła) i ryzyko gorszej widoczności przy opadach śniegu.
  • Letnie dni, jesienne kolory – kiedy krajobraz „pracuje” na zdjęcia

    Przy planowaniu daty wyjazdu pojawia się proste pytanie: co jest ważniejsze – śnieżny klimat czy dłuższy dzień i stabilna pogoda? Odpowiedź przekłada się na realne wrażenia z trasy.

  • Wczesna wiosna (marzec–kwiecień) – na wyższych odcinkach wciąż zalega śnieg, w dolinach zaczyna się zieleń. Kontrast bywa ciekawszy niż w środku zimy, ale pogoda jest zmienna.
  • Lato (czerwiec–sierpień) – najdłuższe dni, największa przewidywalność rozkładu i połączeń, na przełęczach otwarte drogi i dodatkowe punkty widokowe. Jednocześnie szczyt frekwencji: rezerwacje trzeba robić wcześniej, a wagony potrafią być pełne.
  • Jesień (wrzesień–październik) – mniej tłumów, niższe ceny noclegów, na wielu odcinkach mocne kolory jesieni (Engadyna, okolice Chur). Po połowie października część atrakcji pobocznych jest już zamknięta, dni szybko się skracają.

Co wiemy? Sama linia kolejowa jest atrakcyjna całorocznie, zmienia się jedynie estetyka. Czego nie wiemy z góry? Dokładnej pogody – dlatego lepiej traktować konkretny dzień Glacier Expressu jako punkt stały, a resztę planu wokół niego ułożyć elastycznie, zostawiając margines na gorszą widoczność.

Kierunek podróży: Zermatt → St. Moritz czy odwrotnie?

Pod względem technicznym oba kierunki oferują tę samą trasę. Różnica dotyczy raczej rytmu dnia i kontekstu całej podróży.

  • Zermatt → St. Moritz – start u stóp Matterhornu, wczesnym rankiem dolina Mattertal bywa jeszcze w cieniu, ale im dalej na wschód, tym więcej światła. Taki kierunek dobrze „wpina się” w scenariusz, w którym podróż zaczyna się w regionie jeziora Genewskiego lub w Wallis.
  • St. Moritz → Zermatt – poranny wyjazd z Engadyny, stopniowe przejście z surowego, suchego klimatu w stronę wyższych lodowców. Dla osób lecących przez Zurych i spędzających czas w regionie Engadyny ten kierunek bywa po prostu logistycznie wygodniejszy.

Dodatkowe kryterium to pora zachodu słońca. Przy krótkim dniu zimowym warto sprawdzić, który fragment trasy będzie jeszcze w pełnym świetle, a który już „schowa się” w cieniu – pomaga to zdecydować, od której strony rozpocząć przejazd.

Rezerwacje miejsc, bilety i suplementy – jak to się realnie liczy

Glacier Express to nie tylko bilet na przejazd, lecz także obowiązkowa rezerwacja miejsca, której cena zmienia się w zależności od sezonu i klasy. W praktyce podróżny opłaca dwa elementy:

  • sam przejazd – bilet jednorazowy, Swiss Travel Pass, karta regionalna (np. na Rhätische Bahn);
  • rezerwację – dopłata za konkretne miejsce w panoramicznym składzie Glacier Expressu.

Właściciele Swiss Travel Pass lub abonamentów łączonych często przeceniają ich zasięg – sam przejazd jest objęty, ale miejscówkę trzeba dokupić. Na krótszych odcinkach nie zawsze ma to sens. Jeśli celem jest przede wszystkim widok na Kanion Renu czy przełęcz Oberalp, można pojechać zwykłym pociągiem regionalnym bez tej dopłaty.

Kiedy rezerwować i jak unikać pułapek

W sezonie letnim i w okresach świątecznych miejscówki w klasie 1 i Excellence Class potrafią się wyprzedać z dużym wyprzedzeniem. W klasie 2 margines jest większy, ale i tak kilka tygodni przed wyjazdem to rozsądne minimum.

Dość częste są dwa błędy:

  • rezerwacja „na siłę” całej trasy – mimo że plan zakłada nocleg po drodze; system sprzedaży pokazuje wtedy brak możliwości, a w rzeczywistości problemem jest wpisanie zbyt ambitnego odcinka w jeden dzień;
  • ignorowanie przesiadek technicznych – niektóre warianty wymagają zmiany składu (np. w Chur), co wymusza podwójną rezerwację, jeśli zależy na zachowaniu standardu Glacier Expressu na całym odcinku.

Bezpiecznym rozwiązaniem bywa wcześniejszy zakup rezerwacji na kluczowy fragment (np. Brig–Chur), a resztę trasy przejazd pociągami regionalnymi, zwłaszcza gdy budżet jest napięty albo plan zakłada częste postoje.

Mniej znane perełki: klasyczne trasy panoramiczne i ich „zwykłe” odpowiedniki

Bernina Express i pociągi regionalne Rhätische Bahn

Linia Bernina to jedna z najbardziej rozpoznawalnych tras alpejskich, ale jej panoramiczny „brand” ma bardzo konkretny cień – równolegle kursują zwykłe pociągi regionalne, które jadą dokładnie tą samą linią.

Co odróżnia wersję „Express” od regionalnej?

  • panoramiczne wagony Bernina Express – wielkie okna, audioguide, obowiązkowa rezerwacja i dopłata za miejsce; mniej przystanków po drodze;
  • pociągi regionalne – klasyczne wagony RhB, wyraźnie tańsze, z możliwością wsiadania i wysiadania na stacjach pośrednich; często puste odcinki nawet w sezonie.

W praktyce osoby nastawione na „czyste” doświadczenie widokowe wybierają Bernina Express, natomiast ci, którzy chcą zatrzymać się np. przy jeziorze Lago Bianco, w Alp Grüm czy w Tirano na dłuższy spacer, korzystają z pociągów regionalnych. Jedna z częstszych kombinacji to przejazd w jedną stronę Bernina Expressem, w drugą – pociągami lokalnymi, z elastycznym planem.

GoldenPass Line: między Lucerną, Interlaken a Montreux

GoldenPass Line to umowna nazwa trasy łączącej centralną Szwajcarię z Jeziorem Genewskim. Składa się z kilku odcinków, obsługiwanych przez różnych przewoźników:

  • Lucerna – Interlaken Ost (zbocza Pilatusa, Brünig Pass);
  • Interlaken Ost – Zweisimmen (dolina Lütschental, jezioro Thun i Brienz w tle, stopniowe wejście w region Simmertal);
  • Zweisimmen – Montreux (wąska linia MOB, widoki na jezioro, pastwiska, tarasowo położone miasteczka).

Panoramiczne składy GoldenPass oferują większe okna, czasem wagony stylizowane na „Belle Époque”, a na części trasy – system zmiany rozstawu kół lub toru. Jednak na większości odcinków kursują też zwykłe pociągi, które wybierają lokalni mieszkańcy. Dla podróżnego oznacza to szansę na kombinowanie: można przykładowo zarezerwować panoramiczny odcinek Zweisimmen–Montreux, a resztę pokonać pociągami regularnymi, dopasowując godziny do swojego planu.

Gotthard Panoramic Express kontra „stary” Gotthard w wersji regionalnej

Gotthard Panoramic Express łączy Lucernę z Lugano, zestawiając rejs statkiem po jeziorze Vierwaldstättersee z przejazdem po historycznej linii Gotthardbahn (nie przez bazowe tunele, lecz po oryginalnej, widokowej trasie spiralnymi tunelami). To produkt typowo turystyczny: wymagana rezerwacja, komentarz, wagon panoramiczny.

Równolegle – szczególnie poza wysokim sezonem – kursują pociągi regionalne i InterRegio po klasycznej linii przez przełęcz, zwłaszcza między Arth-Goldau, Göschenen i Bellinzoną. Widokowo kilka miejsc nie ustępuje wariantowi panoramicznemu:

  • spiralne tunele w okolicach Wassen – kilkukrotne „okrążanie” tej samej doliny, z różną perspektywą na kościółek;
  • dolina Leventina – mosty, tunele, kontrast zielonych zboczy i skalnych ścian.

Wybór sprowadza się do pytania, na ile istotny jest pakiet „produktowy” (statek, komentarz, gwarantowane miejsce przy oknie), a na ile – sama jazda linią Gotthard z możliwością wysiadki po drodze. Osoby polujące na zdjęcia często decydują się na zwykły pociąg i dłuższe postoje w punktach widokowych.

Linie Lötschberg i Simplon – cień Glacier Expressu z własnym charakterem

Trasa Glacier Expressu przecina się z innymi ważnymi korytarzami alpejskimi. Dwie z nich – linia Lötschberg i linia Simplon – dają szansę na przejazd „pod” lub „obok” głównych szlaków turystycznych.

  • Lötschberg – klasyczna linia górska między Spiez a Brig częściowo została „ominięta” przez bazowy tunel. Nadal jednak jeżdżą tam pociągi regionalne (m.in. RegioExpress), które wspinają się zakolami ponad doliną, z widokiem na Kandersteg, jezioro Oeschinen (dojazd kolejką) i masyw Blumlisalphorn.
  • Simplon – głównie korytarz tunelowy, łączący Brig z Domodossolą, jednak dojazd do samego tunelu po stronie szwajcarskiej i włoskiej prowadzi przez ciekawe odcinki dolinnych linii, z widokiem na dolinę Rony (Rhony) czy północne stoki Piemontu.

To trasy mniej „opakowane” marketingowo, za to istotne logistycznie: pozwalają zmontować podróż łączącą Glacier Express z Włochami lub regionem Berneńskiego Oberlandu bez nadmiernego nadkładania drogi.

„Zwykłe” pociągi na liniach UNESCO: Albula i odcinek wokół Landwasser

Odcinek Albula/ Bernina, wpisany na listę UNESCO, kojarzy się przede wszystkim z Bernina Expressem i specjalnymi pociągami panoramicznymi. Jednak podstawową pracę na tej linii wykonują zwykłe pociągi Rhätische Bahn.

Na odcinku Chur – Thusis – Tiefencastel – Filisur – St. Moritz standardowe składy zapewniają dostęp do wszystkich najważniejszych elementów trasy:

  • most Landwasser i okolice Filisur,
  • spiralne tunele Albula,
  • mniejsze wiadukty i przecinki leśne, z których słynie ta linia.

Plus jest prosty: można wysiąść w Filisur, przejść pieszo do punktu widokowego na most Landwasser, wrócić następnym pociągiem i kontynuować podróż. Przy przejeździe w wagonie panoramicznym jest to już znacznie trudniejsze.

Mikro-perełki: lokalne linie, które robią większe wrażenie niż „wielkie nazwy”

Engadyna lokalnie: Pontresina – Scuol-Tarasp

Wschodnia Engadyna to jeden z tych regionów, gdzie kolej nie jest marką samą w sobie, a raczej cichym kręgosłupem codziennego życia. Linia Pontresina – Scuol-Tarasp prowadzi po północnej stronie doliny rzeki Inn, mija Tarasp, Guarda, Ardez, Zernez.

Widokowo to spokojna, ale bardzo konsekwentna trasa: szerokie doliny, rozrzucone wioski, drewniane domy z sgraffito, poczucie oddalenia od masowej turystyki. Z perspektywy planowania podróży to świetny łącznik między St. Moritz a Doliną Innu, pozwalający „wyjechać” z okolic Glacier/Bernina Expressu w stronę Austrii lub Dolomitów, nie tracąc górskiej scenerii.

Linia Arosa: z centrum Chur w głąb doliny

Relacja Chur – Arosa ma niecałą godzinę jazdy, ale skala zmian krajobrazu jest uderzająca. Pociąg startuje na ulicach miasta (kolej współdzieli jezdnię z samochodami), po czym wjeżdża na wysokie wiadukty, przekracza wąskie wąwozy i wspina się serpentynami do górskiego kurortu.

Kilka elementów wyróżnia tę linię:

  • viadukty nad rzeką Plessur – szczególnie w okolicy Langwies, gdzie stalowy most zawieszony jest nad doliną na imponującej wysokości;
  • kontrast miejsko-górski – start spod dworca Chur, zakończenie w typowo alpejskim miasteczku.

To przykład podróży, którą można wpisać w pół dnia pobytu w Chur. Część osób wraca z Arosy pieszo szlakiem w dół doliny lub łączy przejazd z krótką wycieczką w stronę okolicznych jezior.

Montreux – Rochers-de-Naye: kolej z widokiem na jezioro

Lokalna kolej z Montreux na Rochers-de-Naye to typowa linia zębatkowa, prowadząca z poziomu jeziora na ponad 2000 m n.p.m. W przeciwieństwie do szeroko promowanych tras panoramicznych, jej zasięg jest głównie regionalny, a skala widoków – pełnoprawnie alpejska.

Po kilkunastu minutach od wyjazdu z Montreux pociąg zaczyna pokonywać strome zbocza, otwierając kolejne kadry na Jezioro Genewskie i Alpy Sabaudzkie. Przy dobrej pogodzie górna stacja oferuje panoramę 360°, a sama linia stanowi intensywny, krótki „skondensowany” odcinek górskiej kolei. Dla osób jadących GoldenPass Line to naturalny dodatek na pół dnia.

Pilatus, Rigi i inne krótkie zębatki – mikroskopijne trasy, duże wrażenie

Gornergrat Bahn: z Zermatt prosto pod lodowiec

Kolejka na Gornergrat jest zwykle kojarzona z jednodniową wycieczką z Zermatt, ale pod względem „doświadczenia kolejowego” bliżej jej do krótkiej, mocno skondensowanej trasy panoramicznej niż do typowej zębatki na punkt widokowy.

Co wiemy? Pociąg rusza z centrum Zermatt, po chwili wychodzi ponad zabudowę i wjeżdża w strefę pastwisk, a następnie w skały i rumowiska. Im wyżej, tym wyraźniej widać zmianę stref roślinnych i lodowce schodzące z masywu Monte Rosa. Z okien przez dużą część trasy dominuje sylwetka Matterhornu, ale sama linia przecina też kilka ciekawych punktów pośrednich:

  • Riffelalp / Riffelberg – stacje startowe dla krótkich trekkingów, z balkonowym widokiem na dolinę; łatwo połączyć przejazd jednym odcinkiem kolejki z powrotem pieszo;
  • Rotenboden – przystanek wyjściowy nad jezioro Riffelsee, skąd Matterhorn odbija się w wodzie przy bezwietrznej pogodzie.

Pełen przejazd do stacji Gornergrat daje dostęp do panoramy na lodowiec Gornergletscher i całą grupę 4-tysięczników. Sama jazda trwa kilkadziesiąt minut, ale praktycznie na każdym przystanku można przerwać podróż i kontynuować ją następnym pociągiem. Dla części osób sensowne jest rozbicie trasy na dwa etapy: rano podjazd do połowy i krótki trekking, popołudniu dojazd do samej góry.

Jungfraubahn i „drabina” do Kleine Scheidegg

Jazda na Jungfraujoch to produkt turystyczny wysokiej klasy – drogi, obudowany marketingowo, z precyzyjnie zaplanowaną logistyką. Kolejowa warstwa tej wyprawy składa się jednak z kilku odcinków, z których każdy ma nieco inny charakter.

Najciekawszy pod względem linii jest zwykle etap do Kleine Scheidegg – czy to z Grindelwaldu, czy z Lauterbrunnen/Wengen. Pociągi wspinają się po zielonych zboczach, mijając strome łąki, wodospady i niewielkie osady. Na horyzoncie stopniowo „rosną” ściany Eigeru, Möncha i Jungfrau. Sam odcinek tunelem na Jungfraujoch to już bardziej rozwiązanie techniczne niż widokowa linia; okna na lodowce dostępne są z przystanków wewnątrz góry, nie z biegu trasy.

Dla osób, które chcą skupić się na samej jeździe pociągiem, a niekoniecznie docierać na Jungfraujoch, sensownym kompromisem jest dojazd tylko do Kleine Scheidegg i zjazd inną trasą niż ta, którą się przyjechało. Przykładowo: wjazd z Lauterbrunnen przez Wengen, powrót w stronę Grindelwaldu – dwa różne ujęcia tej samej doliny w ramach jednego dnia.

Schynige Platte Bahn: krótko, stromo, nad Interlaken

Linia na Schynige Platte to jeden z klasycznych, historycznych odcinków Berner Oberland-Bahn. Drewniane wagony, niewielka prędkość i konsekwentny profil wspinający się nad Interlaken tworzą połączenie „muzeum w ruchu” z realnym transportem na punkt widokowy.

Pociąg wyjeżdża z Wilderswil i w kilkadziesiąt minut zdobywa wyraźną różnicę wysokości. Po jednej stronie otwiera się widok na jezioro Brienz, po drugiej – na masyw Jungfrau. Linia jest krótka, ale ma swoje tempo: ograniczona prędkość, częste zakręty, odcinki w lesie. Dla części podróżnych to sposób na spokojne przejście z trybu „tras typu Glacier Express” do bardziej lokalnej skali, w której liczy się samo bycie w krajobrazie, a nie liczba przejechanych kilometrów.

Podmiejskie panoramy: S-Bahn w Zurychu, Lucernie i okolicach

Jednym z często pomijanych elementów alpejskich podróży są linie podmiejskie. Na pierwszy rzut oka to wyłącznie infrastruktura dla dojeżdżających do pracy. Po dokładniejszym przyjrzeniu się: gęsta sieć, która łączy główne węzły panoramiczne z mniejszymi dolinami i punktami widokowymi.

Przykłady z praktyki:

  • okolice Zurychu – linie S-Bahn w kierunku Rapperswil czy Pfäffikon SZ prowadzą przez brzegi Jeziora Zuryskiego, z widokiem na Alpy Glarneńskie w tle. Same w sobie nie są „trasą widokową”, ale w pogodny dzień różnica względem długodystansowego pociągu IC jest wyczuwalna – więcej krótkich przystanków, inne ustawienie torów względem wody;
  • region Lucerny – linie S-Bahn wokół Jeziora Czterech Kantonów służą jako dojazd do mniejszych stacji początkowych szlaków pieszych. Krótkie przejazdy połączone z dwu–trzygodzinnymi wycieczkami pieszymi dają inną skalę podróżowania niż klasyczne „odcinek A–B w jednym pociągu panoramicznym”.

Co tu jest kluczowe? Integracja rozkładów. Podmiejski pociąg, krótki odcinek autobusem, kolejka linowa – w Szwajcarii składa się to zwykle w logiczną całość bez długich przerw. Dla osób elastycznych czasowo oznacza to możliwość zbudowania dnia opartego na kilku krótkich przejazdach, zamiast jednego długiego.

Lokalne linie w Austrii: Arlberg, Zillertal, Pinzgau

Szwajcaria nie ma monopolu na alpejskie linie kolejowe. Po austriackiej stronie Alp znajdziemy szereg tras, które rzadko pojawiają się w globalnych rankingach „najpiękniejszych kolei świata”, ale w kontakcie bezpośrednim dorównują im pod względem krajobrazu.

Arlbergbahn między Innsbruckiem a Bludenz to główny szlak przelotowy, obsługiwany przez pociągi dalekobieżne. Odcinki między Landeck-Zams, St. Anton am Arlberg i Bludenz przecinają wysokie doliny, mosty i tunele. Widoki są bardziej „surowe” niż na wielu szwajcarskich trasach, mniej uporządkowane turystycznie, za to wpisane w codzienny ruch – obok wagonów restauracyjnych jadą składy towarowe.

Zillertalbahn, wąskotorowa linia z Jenbach do Mayrhofen, to przykład kolei stricte dolinnej. Pociąg trzyma się dna doliny Ziller, mijając zabudowania, pola i lasy. Na tle wysokich szczytów Zillertalu i Tuxer Alpen wygląda niepozornie, ale dla osób planujących kilka dni w rejonie służy jako alternatywa dla ruchu samochodowego. Co ważne logistycznie – startuje tuż obok linii głównej w Jenbach, na której kursują pociągi z Monachium do Innsbrucka.

Pinzgauer Lokalbahn między Zell am See a Krimml (gdy funkcjonuje na całej długości) prowadzi w głąb doliny Salzach. Dolina jest szeroka, a otoczenie – typowo alpejskie: łąki, rozproszone zabudowania, stopniowo coraz wyższe ściany gór. Końcowy odcinek stanowi dobry punkt wyjścia do wizyty przy wodospadach Krimml, dzięki czemu przejazd „koleją lokalną” automatycznie zamienia się w wycieczkę krajobrazową.

Włoskie podejście do gór: Val Venosta, Pustertal, linie boczne

Na zachód i wschód od Bolzano funkcjonuje gęsta sieć kolei regionalnych, które łączą ośrodki turystyczne z dolinami codziennego życia. Różnią się skalą od szwajcarskich odpowiedników, ale łączy je jedno: pociąg jest tu alternatywą dla ruchu samochodowego w wąskich dolinach.

Vinschgerbahn (Merano – Malles/Mals) przebiega przez Val Venosta: dolinę jabłoniowych sadów, historycznych zamków i niewielkich miejscowości, za którymi wyrastają masywy Ortleru i okoliczne grupy górskie. Przy dobrej pogodzie widać, jak dolina zmienia charakter – z bardziej środkowoeuropejskiego w kierunku alpejsko-śródziemnomorskiego, z innym światłem, suchszym klimatem, tarasowymi polami.

Pustertalbahn (Fortezza/Franzensfeste – San Candido/Innichen, dalej do Lienze) idzie równolegle do doliny Rienz, z widokami na odnogi Dolomitów. Technicznie to klasyczna linia regionalna, obsługiwana nowoczesnym taborem, ale dla osób podróżujących między Austrią a Włochami może być alternatywą wobec autostrady i przełęczy – po prostu spokojniejszym, widokowym przejazdem w tle wysokich ścian Dolomitów.

Dla obu tych linii kluczowe są przesiadki: wygodne połączenia z pociągami dalekobieżnymi w Bolzano, Bressanone (Brixen) czy Fortezza pozwalają włączyć je w dłuższe trasy, np. z Monachium do północnych Włoch, bez konieczności korzystania z samochodu.

Czechy i Słowacja: karkonoskie i tatrzańskie „mikro-trasy”

Po północnej i wschodniej stronie łuku Alp krajobraz zmienia się w Sudety i Karpaty, ale logika „lokalnych perełek” pozostaje podobna: krótkie odcinki o wyraźnym profilu górskim, często funkcjonujące przede wszystkim jako transport dla mieszkańców i turystów weekendowych.

W rejonie Karkonoszy czeska linia Tanvald – Harrachov (z przedłużeniem do Polski w kierunku Szklarskiej Poręby) prowadzi serpentynami przez gęste lasy i strome stoki. Jest bardziej kameralna niż alpejskie magistrale, ale dla osób przyzwyczajonych do nizinnych tras różnica jest wyrazista: krótsze składy, większe nachylenia, częstsze zakręty i mosty nad wąwozami.

Na Słowacji Tatranská elektrická železnica łączy główne miejscowości u podnóża Tatr Wysokich – od Popradu przez Starý Smokovec po Štrbské Pleso. Krótkie pociągi kursują stosunkowo często, a sama linia jest w praktyce odpowiednikiem górskiego tramwaju. Widoki na grań Tatr, przeloty przez świerkowe lasy i szybkie zmiany pogody tworzą tło, które od strony kolejowej jest proste, ale w zestawieniu z krajobrazem – bardzo czytelne.

Jak łączyć „wielkie” i „małe” linie w jedną podróż

Na poziomie teorii wybór wydaje się prosty: Glacier Express lub Bernina Express jako „oś” wyjazdu i kilka lokalnych linii jako dodatki. W praktyce pojawiają się pytania: ile czasu przeznaczyć na same przejazdy? Gdzie zatrzymać się na noc zamiast „zsuwać się” jednym długim przejazdem z punktu A do B?

Jeden z częstszych, sprawdzonych schematów to:

  • dzień 1–2: przejazd jedną z głównych tras panoramicznych (np. Chur – St. Moritz – Tirano) z noclegiem w połowie trasy, zamiast „hurtowego” przejazdu w 7–8 godzin;
  • dzień 3: lokalna linia jako łącznik (np. Pontresina – Scuol-Tarasp), dalej przejazd w stronę Austrii lub Włoch;
  • dzień 4–5: jedna z dolinnych linii po drugiej stronie granicy (Vinschgerbahn, Pustertalbahn) połączona z krótkimi przejściami pieszymi.

Inny wariant opiera się na „gwiaździstym” układzie z jednym miastem-bazą: Zurych, Lucerna, Innsbruck czy Bolzano są dobrymi punktami startowymi dla jednodniowych wypadów na krótsze trasy. Statystyka z praktyki jest dosyć powtarzalna: osoby, które jeden dzień przeznaczają na linię typu Glacier Express, a kolejny na lokalną „mikro-trajektorię” (Arosa, Gornergrat, linie podmiejskie wokół jezior), w ankietach często oceniają te dni podobnie – różnica jest raczej w charakterze wrażeń niż w ich intensywności.

Finalnie wybór nie sprowadza się do pytania „czy warto jechać Glacier Expressem?”, lecz raczej: jaką proporcję między znanymi markami a lokalnymi liniami przyjąć, mając do dyspozycji kilka dni w górach. Odpowiedź zależy od tego, co ma być osią podróży – zdjęcie z wagonu panoramicznego, swobodna możliwość wysiadania na mniejszych stacjach, czy może połączenie obu podejść w jednej, spójnej trasie.

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

Czy Glacier Express naprawdę jest wart swojej ceny?

Glacier Express daje pełne „opakowanie” podróży panoramicznej: przeszklone wagony, serwis przy stoliku, audioguide, z góry zaplanowaną, całodniową trasę między Zermatt a St. Moritz. To dobry wybór dla osób, które chcą przeżyć jeden, dopracowany dzień w pociągu i traktują sam przejazd jako główną atrakcję wyjazdu.

Z drugiej strony część tej samej trasy można przejechać zwykłymi pociągami regionalnymi bez dopłaty za panoramiczność. Widoki będą bardzo podobne, ale bez serwisu pokładowego i „efektu jednego, ikonicznego pociągu”. Co więc jest płatne? Głównie komfort, narracja i oprawa, a nie wyłącznie krajobraz.

Czy trzeba rezerwować Glacier Express z wielomiesięcznym wyprzedzeniem?

W szczycie sezonu (wakacje, okres świąteczno-noworoczny, popularne weekendy) wcześniejsza rezerwacja ma sens, zwłaszcza w 1 klasie i na pełny odcinek Zermatt–St. Moritz. Przy dużym obłożeniu pojedyncze dni potrafią się wyprzedać z wyprzedzeniem.

Poza najgorętszymi terminami często udaje się znaleźć miejsca kilka tygodni, a czasem kilka dni przed planowanym przejazdem, szczególnie na krótsze fragmenty trasy lub w 2 klasie. Co wiemy z praktyki: im bardziej elastyczne godziny i odcinek, tym mniejsze ryzyko braku miejsc.

Czym różni się pociąg panoramiczny od zwykłego pociągu regionalnego w Alpach?

Pociągi panoramiczne mają duże, ciągłe okna (często częściowo przeszklony dach), jadą wolniej w kluczowych punktach widokowych i oferują serwis na miejscu – dania z kuchni, bar, audioguide, miejsca przy stolikach. Kursują rzadziej (zazwyczaj 1–3 razy dziennie na danej trasie) i wymagają rezerwacji miejsc.

Zwykłe pociągi regionalne często jadą po tej samej linii, ale zatrzymują się na większej liczbie stacji, mają standardowe okna i nie wymagają dopłat za panoramiczność. Plusem jest niższa cena i elastyczność: częstsze odjazdy, możliwość wysiadania po drodze i spontanicznych przerw na spacer czy zdjęcia.

Jaki fragment trasy Glacier Expressu jest najciekawszy widokowo?

Najczęściej wskazywane, najbardziej widowiskowe odcinki to:

  • Dolina Mattertal (Zermatt–Visp) – wysoka, wąska dolina, liczne wodospady i widoki na szczyty otaczające Zermatt.
  • Przełęcz Oberalp (okolice Oberalp Pass) – najwyższy punkt trasy, zimą zasypany śniegiem, latem zielony, z widokami na jeziora i schroniska.
  • Kanion Renu (Ruinaulta, Ilanz–Reichenau-Tamins) – białe, wapienne ściany, zakola rzeki i wąski bieg torów wzdłuż koryta.
  • Odcinek Chur–St. Moritz (Rhätische Bahn) – część sieci wpisanej na listę UNESCO, z charakterystycznymi wiaduktami i zakrętami.

Dla osób, które nie chcą spędzać w pociągu całego dnia, dobrą strategią jest wybranie 2–3 godzin właśnie na jednym z tych fragmentów, zamiast przejazdu pełnej trasy od Zermatt do St. Moritz.

Czy zwykły Swiss Travel Pass wystarczy na przejazd Glacier Expressem i innymi pociągami panoramicznymi?

Swiss Travel Pass pokrywa koszt samego przejazdu na większości tras panoramicznych (w tym Glacier Express), ale nie zwalnia z obowiązkowej rezerwacji miejsca w pociągach „markowych”. Do Glacier Expressu i podobnych składów trzeba dokupić osobną dopłatę za miejsce, nawet jeśli bilet zasadniczy jest już opłacony w ramach pasa.

Na zwykłe pociągi regionalne jadące tą samą linią Swiss Travel Pass zazwyczaj wystarcza bez żadnych dopłat. Taki układ – pass + ewentualne rezerwacje i dopłaty – pozwala łączyć w jednym dniu przejazd panoramiczny z dodatkowymi odcinkami, np. dojazdem do Zermatt czy St. Moritz.

Czy alpejskie pociągi panoramiczne są tylko dla zamożnych turystów?

Sam bilet jednorazowy na pełny przejazd Glacier Expressem lub innym pociągiem panoramicznym, połączony z dopłatą za miejsce, faktycznie może obciążyć budżet. Jednak po włączeniu w plan Swiss Travel Passa lub regionalnych kart zniżkowych koszt pojedynczego odcinka staje się bardziej przystępny.

Poza tym część podróżnych wybiera kompromis: np. jedzie panoramicznym składem tylko na jednym, kluczowym fragmencie, a resztę trasy pokonuje zwykłymi pociągami. To realny sposób, by zobaczyć „esencję” trasy bez płacenia za cały, kilkugodzinny przejazd w najdroższej konfiguracji.

Jak pogoda wpływa na wrażenia z przejazdu Glacier Expressem i innymi trasami w Alpach?

Idealna przejrzystość powietrza i pełne słońce zdarzają się, ale nie są codziennością. Mgła, chmury, opady śniegu czy deszcz ograniczają zasięg widoczności, choć z drugiej strony dodają klimatu – zimą ośnieżone krajobrazy bywają równie fotogeniczne jak letnie panoramy.

W praktyce planując przejazd, dobrze zostawić sobie pewien margines: np. możliwość zmiany dnia lub przesunięcia trasy o jeden poranek czy popołudnie. Co wiemy z relacji podróżnych: rozczarowanie najczęściej wynika z oczekiwania „widowisk od pierwszej do ostatniej minuty przy idealnym niebie”, a nie z samej jakości pociągu czy organizacji przejazdu.

Poprzedni artykułWłoskie dolce vita w Apulii: plaże, miasteczka i jedzenie na każdą kieszeń
Tomasz Zieliński
Tomasz Zieliński na Rokaj.pl odpowiada za teksty, w których podróż łączy się z kulturą i tłem historycznym. Lubi docierać do mniej oczywistych miejsc, ale zawsze podaje praktyczne informacje: jak dojechać, ile czasu zaplanować i co warto zobaczyć w okolicy. Materiały przygotowuje na podstawie własnych wyjazdów, rozmów z lokalnymi gospodarzami oraz sprawdzonych publikacji i źródeł instytucjonalnych. Dba o precyzję nazw, dat i kontekstów, a w opisach unika uproszczeń. Stawia na rzetelność i szacunek do miejsc oraz mieszkańców.