Czocha jest jednym z tych miejsc, które w wyszukiwarce wygląda na cel sam w sobie, a na mapie okazuje się środkiem znacznie ciekawszego obszaru. Zamek stoi w Suchej w gminie Leśna, nad Jeziorem Leśniańskim, kilkanaście kilometrów od granicy z Czechami i niecałą godzinę drogi od Karkonoszy. Samo zwiedzanie zajmuje niecałą godzinę, więc planowanie weekendu wyłącznie wokół niego to marnowanie dwóch dni. Znacznie lepiej działa układ, w którym zamek jest punktem wyjścia, a reszta czasu przypada na dolinę Kwisy, Góry Izerskie i wypad za granicę.
Zamek Czocha: co właściwie zwiedzacie
Warownia powstała w połowie XIII wieku jako zamek graniczny na styku Śląska, Łużyc i Czech. Obecny wygląd to jednak w dużej mierze efekt przebudowy z początku XX wieku, prowadzonej dla Ernsta Gütschowa przez Bodo Ebhardta, architekta specjalizującego się w rekonstrukcjach zamków. Stąd bierze się charakterystyczne wrażenie, że Czocha wygląda bardziej „zamkowo” niż większość autentycznych średniowiecznych ruin: jest to średniowiecze przefiltrowane przez wyobraźnię epoki wilhelmińskiej, z tajnymi przejściami, ukrytymi schodami i zapadniami wbudowanymi całkiem świadomie.
Zwiedzanie odbywa się z przewodnikiem i trwa około 45 minut, obejmując wybrane komnaty, bo znaczna część zamku funkcjonuje dziś jako hotel. Warto sprawdzić warianty biletów, bo poza trasą podstawową dostępne są także wejście na sam dziedziniec, multimedialna sala tortur oraz nocne zwiedzanie, które trwa około trzech godzin, zaczyna się późnym wieczorem i opiera się na legendach: studni niewiernych żon, zamurowanym dziecku, zamkowych duchach. Osobny wątek to historia z czasów II wojny światowej, gdy w zamku działał ośrodek związany z niemiecką łącznością i kryptologią, co przełożyło się na filmową karierę obiektu, między innymi w „Tajemnicy twierdzy szyfrów”, „Sekrecie Enigmy” i „Gdzie jest generał”. Liczba miejsc na trasy tematyczne bywa ograniczona, więc w sezonie rezerwacja z wyprzedzeniem oszczędza rozczarowania.
Kwisa, dwie zapory i dwa jeziora
Dolina Kwisy między Leśną a Złotnikami Lubańskimi to najbardziej niedoceniany fragment tej okolicy. Na krótkim odcinku rzeki powstały na początku XX wieku dwie zapory z elektrowniami wodnymi, tworzące Jezioro Leśniańskie i Jezioro Złotnickie. Zapora Leśniańska, widoczna z drogi tuż pod zamkiem, jest starsza i bardziej efektowna architektonicznie, z kamiennym licem i wieżyczkami przypominającymi zamkową stylistykę. Złotnicka jest niższa i mniej obudowana turystycznie, za to zbiornik pod nią ma piaszczyste brzegi i sensowne wejścia do wody.
To rozróżnienie ma praktyczne znaczenie przy planowaniu. Jezioro Leśniańskie sprawdza się jako element trasy zamkowej: rejs, spacer wzdłuż brzegu, zdjęcia zamku odbijającego się w wodzie. Jezioro Złotnickie jest lepsze do kąpieli i sportów wodnych, bo ma piaszczyste plaże i wypożyczalnie sprzętu. Kajakarze pływają po obu, a między nimi ciągnie się las, w którym łatwo znaleźć trasy rowerowe i piesze o długości od kilku do kilkunastu kilometrów. Warto pamiętać, że poziom wody w zbiornikach zaporowych bywa zmienny, więc widok z sierpniowych zdjęć nie zawsze odpowiada temu z kwietnia.
Góry Izerskie i skok za granicę
Świeradów-Zdrój leży około pół godziny jazdy od Czochy i daje weekendowi drugie tempo. Gondola wywozi na Stóg Izerski, skąd rozchodzą się szlaki w stronę Hali Izerskiej, jednego z najzimniejszych miejsc w Polsce, a spacer po koronach drzew na Sky Walku jest bezpieczną opcją na dzień z dziećmi. Bliżej, w Lubaniu, zachowały się średniowieczne wieże i fragmenty murów, a nieco dalej na wschód stoi Zamek Grodziec na wygasłym wulkanie, który wizualnie jest zupełnym przeciwieństwem Czochy.
Granica działa tu na dwie strony. Przez przejście w Zawidowie dojeżdża się w kilkanaście minut do czeskiego Frýdlantu z jego zamkiem i pałacem, uznawanym za jedno z pierwszych muzeów zamkowych w Europie. Na północny zachód leży Zgorzelec i niemieckie Görlitz, miasto o wyjątkowo dobrze zachowanej zabudowie, chętnie wykorzystywane przez filmowców. Praga jest w zasięgu dwugodzinnej jazdy, Drezno bliżej. Jeśli planujecie taki wypad, warto sprawdzić dni i godziny otwarcia obiektów po czeskiej stronie, bo poza sezonem bywają czynne tylko w weekendy.
Gdzie założyć bazę noclegową
Przy tak rozrzuconych atrakcjach kluczowa jest lokalizacja noclegu, a nie jego standard. Optymalny punkt to okolica Leśnej, bo stamtąd do Czochy jedzie się kilkanaście minut, do Świeradowa niecałe pół godziny, a do przejść granicznych mniej więcej tyle samo. Sprawdza się tu hotel w lesie nad Jeziorem Złotnickim, który daje jednocześnie dostęp do plaży i las za oknem, a przy tym pozwala połączyć zwiedzanie z leniwym popołudniem nad wodą, zamiast wracać wieczorem do miasta. Do wyboru są pokoje, domki z aneksem kuchennym i tarasem oraz pole campingowe, co ma znaczenie przy większych grupach i rodzinach z dziećmi, a na miejscu działa restauracja z widokiem na jezioro.
Praktyczna uwaga na koniec planowania: z Wrocławia jedzie się tu około dwóch godzin, z Pragi podobnie, z Drezna półtorej. Weekend rozkłada się najlepiej wtedy, gdy zamek zwiedza się w sobotę przed południem, popołudnie zostaje nad wodą, a niedziela idzie na góry albo na wypad za granicę. Odwrotna kolejność też działa, pod warunkiem że nie planujecie nocnego zwiedzania, bo kończy się ono grubo po północy.






